Botoks - cudowna toksyna

W Polsce toksyna botulinowa pojawiła się w gabinetach medycyny estetycznej dopiero w 1996 roku. To substancja produkowana przez beztlenowe bakterie Bacillus botulinus, zwana jest też jadem kiełbasianym, bo w naturalny sposób powstaje podczas psucia się wędlin czy konserw. Jej spożycie grozi śmiercią (działa silniej niż arszenik!), ale oczyszczony jad wstrzykiwany w niewielkich ilościach w mięśnie obniża intensywność i częstotliwość ich skurczów, wygładzając skórę i hamując powstawanie zmarszczek.

Krótka historia botoksu

Zanim botoks zaczął być stosowany w gabinetach medycyny estetycznej, korzystali z niego głównie neurolodzy, np. przy obniżaniu napięcia mięśniowego u osób cierpiących na porażenie mózgowe lub po udarze mózgu.

Okuliści stosowali go przy leczeniu zeza. I właśnie wtedy ujawniły się odmładzające walory tej substancji. Jad kiełbasiany poprawiał nie tylko stan oczu, ale i skóry wokół nich.

Z czasem opracowano kurację botoksem, która pod koniec lat 80. na dobre weszła do gabinetów dermatologii kosmetycznej. Obecnie jednym z popularniejszych zabiegów jest tzw. mezobotoks. Mezobotoks to połączenie mezoterapii igłowej (rewitalizacja skóry) i usuwania zmarszczek. Polega na gęstych, ale płytkich mikroiniekcjach niewielkich dawek toksyny botulinowej. Dziś wiemy już, że jad kiełbasiany będzie można wykorzystywać jeszcze lepiej, ponieważ ma wpływ nie tylko na mięśnie, ale też na samą skórę.

Kanadyjskie badania nad właściwościami toksyny botulinowej

Badania dotyczące tego zagadnienia od 2014 roku prowadzą dr James Bonaparte z Uniwersytetu Ottawy oraz dr David Ellis z Uniwersytetu w Toronto. Najnowsze badanie (pierwszy kwartał 2016) przeprowadzili na 48 kobietach z niewielkimi zmarszczkami, które wcześniej nie korzystały z osiągnięć medycyny estetycznej. Wszystkim zaaplikowano botoks w rejonie gładzizny (glabella) oraz oczodołów (orbita). Do pomiaru efektów wykorzystano Cutometer MPA 580 – urządzenie do kontroli elastyczności i innych biomechanicznych parametrów skóry.

Okazało się, że we wszystkich przypadkach odnotowano wzrost giętkości oraz sprężystości skóry w miejscach aplikacji botoksu.

Te, skądinąd pozytywne, zmiany nie były związane z opuchlizną czy stanem zapalnym i ustąpiły dopiero po ok. 4 miesiącach.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że fibroblasty dysponują receptorami, które wchodząc w interakcję z botoksem, pobudzają je do intensywniejszej produkcji kolagenu i elastyny. Te z kolei mają ogromny wpływ na sprężystość i możliwości regeneracyjne skóry – powiedział w wywiadzie dla Reuters Health dr Bonaparte. Powołał się przy tym na badanie, które wykazało wzrost produkcji kolagenu i zablokowanie ekspresji białek związanych z procesami starzenia w fibroblastach stymulowanych onabotuliną A, wystawionych na działanie promieniowania UV B.

Mezobotoks na dobry początek

Botoks jest substancją dużo bardziej pożyteczną niż sądzono do tej pory. Na razie używa się go głównie jako paralizatora mięśni odpowiadających za zmarszczki, uśmiech dziąsłowych lub tzw. kamienistą brodę.

W przyszłości botoks może być wstrzykiwany w skórę nie tylko jako preparat redukujący zmarszczki, ale też jako środek dopingujący dla fibroblastów, które w efekcie zadbają o dobrą kondycję skóry.

Dzięki takiemu rozwiązaniu, skóra zyskuje świeżość, a możliwości mimiczne twarzy nie ucierpią i nie pojawia się tzw. efekt maski. Wspominany wcześniej mezobotoks w dużej mierze eliminuje już wiele niedogodności – ostrzykiwane są, co prawda, duże partie twarzy, szyi oraz dekoltu, ale bardzo płytko i małymi dawkami toksyny botulinowej. Dzięki temu paraliż mięśni nie występuje, a cała skóra jest równomiernie wygładzona. Zaletami, które są często doceniane przez pacjentów, to długotrwały efekt wymagający relatywnie niskich środków - efekt mezobotoksu to wygładzenie i poprawa napięcia już po piewszej sesji. Pojawia się w ciągu 7 dni i utrzymuje do pół roku od wykonanej procedury.

Botoks przydatny w leczeniu blizn

Kuracja botoksem może mieć także znaczenie w leczeniu blizn. Przy odpowiedniej stymulacji fibroblastów szpecące powypadkowe lub pooperacyjne bruzdy mogłyby zniknąć bez śladu. Biorąc pod uwagę także to, że onabotulina A blokuje szkodliwe działanie wolnych rodników, już wkrótce może okazać się (po raz kolejny!) wielkim odkryciem nie tylko dla chirurgii plastycznej i medycyny estetycznej, ale także dla całego świata medycyny.