Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez American Academy of Facial Plastic and Reconstructive Surgery (AAFPRS) w 2015 roku prawie 65% chirurgów plastycznych dostrzegło znaczący wzrost w grupie pacjentów poniżej 30 roku życia. Jedną z przyczyn tego zjawiska (poza coraz większą dostępnością zabiegów) była aktywność pacjentów z tej grupy wiekowej na Facebooku i Instagramie.

Wizerunek w social media

Normalnym stało się publikowanie zdjęć znajomych i oznaczanie ich nie tylko w różnych miejscach, ale też sytuacjach. Takie niepozowane, nieretuszowane zdjęcia najmocniej obnażają mankamenty urody.

Młodzi ludzie stracili kontrolę nad wizerunkiem w mediach społecznościowych.

Na przypadkowym zdjęciu trudno ukryć garbaty nos, odstające uszy czy blizny po trądziku. Co więcej, osoby komentujące nie zawsze są dyplomatami na miarę Kissingera. Wiele zdjęć stało się powodem do wstydu, a zarazem czynnikiem mobilizującym do poszukiwania rozwiązań w zakresie medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej.

Kult piękna i wpływ social media na samoocenę młodych osób

W mediach zarówno tradycyjnych, jak i społecznościowych królują wymuskane wizerunki modelek i artystek wszelkiej maści. Każdy stara się, by jego zdjęcie profilowe było perfekcyjne. Modne stały się nawet profesjonalne, w pełni stylizowane sesje fotograficzne, których efektami użytkownicy chwalą się na swoich wallach (tablicach). Do tej pory nic nie napędziło koniunktury na zabiegi medycyny estetycznej tak jak kult piękna i młodości. Jakie zagrożenia z tego wynikają? Pacjenci przychodzą do gabinetów z określonymi oczekiwaniami: chcę mieć usta jak Angelina Jolie, nos jak Nicole Kidman, podbródek jak Kirk Douglas. Dodatkowy rozmach zjawisku daje też duża popularność zabiegów wśród osób starszych – skoro mama zrobiła sobie lifting, dlaczego ja nie mogę wypełnić sobie ust?

Młody pacjent w gabinecie medycyny estetycznej

Rolą profesjonalisty jest zderzenie oczekiwań z możliwościami danymi człowiekowi przez naturę. Nie każda kobieta będzie wyglądała lepiej z ustami Angeliny i nie każdemu mężczyźnie do twarzy z dziurką w brodzie. Trzeba też wziąć pod uwagę to, że ciała osób mających 20-22 lata jeszcze dojrzewają i zmieniają się. Dotyczy to także rysów twarzy. To też zbyt młody wiek, by podejmować decyzje, które będą rzutowały na wygląd przez kolejnych kilka, a nawet kilkadziesiąt lat. Raz powiększone piersi z czasem będą być może wymagały wymiany implantów, a wypełnione usta na zbyt młodej twarzy mogą okazać się sztucznym elementem. W sytuacjach wątpliwych pod względem etyki lekarskiej warto skierować uwagę osoby zainteresowanej ostrą ingerencją chirurgiczną na mniej inwazyjne zabiegi medycyny estetycznej.

Doktor Edwin F. Williams III, znakomity chirurg plastyczny twarzy z Albany w stanie Nowy Jork, w wywiadzie dla „Medscape” radzi innym lekarzom, by spotykając się z pacjentami poniżej 30 roku życia, dobrze poznali ich motywacje i upewnili się, że oczekiwania młodych ludzi są realistyczne i dobrze przemyślane.

Obowiązkiem renomowanego lekarza jest nadanie marzeniom pacjenta odpowiedniej perspektywy – mówi dr Williams.

Dlatego jeśli ktoś przychodzi do gabinetu chirurga plastycznego tylko po to, by zrobić wrażenie na swoich followersach (osobach śledzących profil), powinien lepiej przemyśleć swoją decyzję.

Źródła:
  1. medscape.com

Zdjęcie: Shutterstock